Twoja Niezapomniana podróż już czeka!

Nashville – American sound of music.


Są miejsca na świecie, które żyją muzyką jak inne żyją powietrzem. Paryż oddycha kawiarniami, Nowy Jork pulsuje finansami, ale Nashville – Nashville oddycha dźwiękiem. Od rana do głębokiej nocy, w każdy dzień tygodnia i przez wszystkie pory roku, z każdego okna, z każdego baru i z każdego zaułka płynie muzyka. To nie jest slogan marketingowy. To po prostu prawda. Zanim jednak dotrzemy na Lower Broadway i nie wejdziemy do pierwszego honky-tonku, musimy cofnąć się o kilka dekad. Bo żeby zrozumieć Nashville, trzeba najpierw zrozumieć, skąd ta muzyka przyszła i jak się tutaj zlała w jedno wielkie, niepowtarzalne brzmienie.
W sercu Ameryki – Safari, Arka Noego i Nashville - 3 dni
A bustling downtown street illuminated by neon lights, cars streaking by


Bluegrass z gór spotyka blues z delty
Korzenie bluegrassa sięgają osadników z Wysp Brytyjskich – Irlandczyków, Szkotów i Anglików, którzy przybyli do Ameryki w XVII wieku i przywieźli ze sobą podstawowe style muzyczne, które dziś uznajemy za fundament tego gatunku. Gdy osadnicy zaczęli przemieszczać się na południe, do Karoliny, Tennessee, Kentucky i Wirginii, pisali piosenki o codziennym życiu na farmie i w górach. Tę muzykę nazywano po prostu muzyką górską albo wiejską. Była surowa, szczera, grana na skrzypcach i banjo.


Ale bluegrass to w rzeczywistości mieszanka kultur Appalachów. Jak opisał ją sam Bill Monroe – jej ojciec – to „szkockie dudy i stare skrzypce. To metodyzm, świętość i baptyzm. To blues i jazz, i ten wysoki, samotny dźwięk.” A skąd ten blues? Muzyka country wyrosła z południowej tradycji Appalachów – z pieśni żalu i wiary, z western swingu Teksasu, z honky-tonków Kalifornii. Bluegrass łączy w sobie brytyjskie ballady z tradycją bluesową i jazzową afroamerykańskich muzyków. Gdy z południa, z delty Missisipi, zaczął napływać głęboki, korzenny blues, a z zachodu – swing i jazz, muzyka górska chłonęła te wpływy jak sucha ziemia chłonie deszcz. W Nashville te wszystkie nurty spotkały się i eksplodowały.


Korzenie muzyki popularnej można znaleźć w każdym zakątku południowo-wschodnich Stanów Zjednoczonych, ale Tennessee było i pozostaje kluczowe dla jej rozwoju i komercjalizacji. Country, bluegrass, blues, gospel i rock and roll – wszystkie te gatunki wywodzą swoje korzenie bezpośrednio z tego stanu.

Grand Ole Opry – historia, która zmieniła wszystko
Rok 1925. Kompania ubezpieczeniowa National Life and Accident postanawia założyć w Nashville stację radiową. Nazywają ją WSM – od ich firmowego hasła „We Shield Millions”. Przez cały tydzień grają klasykę i muzykę salonową, ale sobotnie wieczory są zarezerwowane dla WSM Barn Dance – wieczoru żywej, żywiołowej muzyki country. Audycja była tak popularna w Nashville, że ludzie schodzili się w sobotnie wieczory do centrum miasta i tłoczyli się przed budynkiem stacji, żeby choć z zewnątrz posłuchać muzyków.

Filipiny: rajskie plaże, autentyczna kultura i nowy trend światowych podróży


Kiedy popularność audycji przerosła wszelkie oczekiwania, WSM wybudowało audytorium, żeby pomieścić publiczność. W 1927 roku zmieniono nazwę programu na Grand Ole Opry – i ten moment zmienił historię muzyki. W 1932 roku WSM zainstalowało nową antenę – najwyższą wówczas w Ameryce Północnej – i emitowało sygnał o mocy 50 000 watów, który docierał do każdego domu w Ameryce, od oceanu do oceanu.


Wyobraźcie sobie: gdzieś w głębi Appalachów, w małym drewnianym domku, przy świetle lampy naftowej, rodzina zbiera się przy odbiorniku radiowym. I nagle słyszą dźwięki płynące z Nashville. To właśnie Grand Ole Opry zrobiło z muzyki country zjawisko ogólnonarodowe.


Historyk muzyki Don Cusic określa lata 1945–1955 jako złotą erę Grand Ole Opry. To właśnie wtedy scena w Ryman Auditorium stała się miejscem, do którego dążył każdy artysta country. Hank Williams, Johnny Cash, Patsy Cline, George Jones, Dolly Parton, Charley Pride i Elvis – wszyscy wielcy country i rockabilly lat 40. i 50. zadebiutowali właśnie tutaj. I tu – w grudniu 1945 roku – narodził się bluegrass jako gatunek. Kiedy Earl Scruggs dołączył do Billa Monroe’a i jego Bluegrass Boys na scenie Ryman Auditorium, nastąpiło to, co muzyka country nazywa dziś „narodzinami bluegrassa”. Okrzyki publiczności „blue grass!” nadały nazwę całemu gatunkowi. Ryman Auditorium stało się matką-kościołem muzyki country – i tę nazwę nosi po dziś dzień.


Honky-tonki Lower Broadway – tu rodzą się gwiazdy
Teraz przenieśmy się na Lower Broadway. Ulica nie wygląda jak przeciętna aleja w centrum amerykańskiego miasta. Fasady barów podświetlone neonami, z otwartych okien wylewają się dźwięki gitar i bębnów, a na chodnikach kłębią się tłumy – o dziesiątej rano, o czwartej po południu i o drugiej w nocy. Tak samo. Cały rok.


Honky Tonk Highway to rząd barów pompujących żywą muzykę na ulicę od 10 rano do 3 w nocy. I co najważniejsze – wstęp jest bezpłatny. Muzyka powinna być dostępna dla wszystkich, a napiwki dla muzyków to osobna sprawa.


Ale Lower Broadway to nie jest zwykłe miejsce rozrywki. To kuźnia talentów. Willie Nelson, Hank Williams i Kris Kristofferson – wszyscy grali na tych scenach na początku swoich karier. Honky-tonki dawały artystom platformę do szlifowania umiejętności, budowania więzi z publicznością i rozwijania karier. Willie Nelson, Blake Shelton, Gretchen Wilson, Dierks Bentley i inni gwiazdorzy zaczynali właśnie na tej niesamowitej ulicy. Osoba, którą widzisz śpiewającą na scenie dziś, może być jutrzejszą wielką gwiazdą.


Każdy bar ma swoją historię i charakter. Tootsie’s Orchid Lounge z charakterystyczną fioletową fasadą i trzema scenami z żywą muzyką od rana do późna to instytucja Nashville. Ściany pokryte są zdjęciami sławnych muzyków, którzy tu grali. Nudie’s Honky Tonk mieści się w stuletnim budynku i gromadzi miliony dolarów wartości rzadkich pamiątek muzycznych, kostiumów scenicznych i trzech scen. Są też miejsca należące do samych gwiazd – Dierks Bentley’s Whiskey Row, Miranda Lambert’s Casa Rosa, Garth Brooks’ Friends in Low Places, a nawet JBJ’s – bar Jona Bon Joviego, gdzie rock i country spotykają się bez kompleksów.


Żeby dostać się do Nashville, trzeba przejść przez country
I tu dochodzimy do czegoś, czego Europejczycy często nie rozumieją: w Ameryce muzyka country to nie jest niszowy gatunek dla miłośników kowbojskich kapeluszy. To autostrada do kariery. Nie ma znaczenia, czy grasz rocka, pop, czy R&B – jeśli chcesz stać się gwiazdą w Stanach, Nashville jest przystankiem obowiązkowym.


Najlepszym dowodem jest Taylor Swift. Gdy miała 13 lat, jej rodzice sprzedali rodzinne gospodarstwo w Pensylwanii i przeprowadzili się do Hendersonville w Tennessee, żeby mogła realizować marzenia o karierze muzycznej w pobliskim Nashville. Taylor Swift profesjonalną przygodę z muzyką zaczęła właśnie od country – pisała piosenki i nagrywała w Nashville jako nastolatka. Jej pierwszy album, wydany w 2006 roku, gdy miała szesnaście lat, był klasycznym albumem country. Na czterech pierwszych płytach używała tradycyjnych instrumentów – gitar akustycznych, banjów, dobro, skrzypiec i mandolin.

W 2004 roku, jako nastolatka, zagrała w The Bluebird Café, gdzie dostrzegł ją menedżer muzyczny Scott Borchetta i zaproponował jej kontrakt z Big Machine Records. Dopiero po zbudowaniu solidnych fundamentów w country Taylor odleciała w stronę popu – ale bez Nashville tej kariery by nie było. Ona sama o tym wie.


Podobną drogę przeszli Jon Bon Jovi (jego bar na Broadway nie jest przypadkowy), Kid Rock, a wcześniej Elvis Presley, którego rockabilly wyrosło dokładnie z tego samego miejsca, gdzie spotykały się bluegrass, blues i gospel.


Nashville żyje muzyką zawsze
Jeżeli kiedykolwiek będziecie zastanawiać się nad wyjazdem do Nashville – nie czekajcie na specjalną okazję. Nie ma złej pory. Legendarne honky-tonki – Tootsie’s Orchid Lounge, Robert’s Western World, The Stage – grają muzykę niemal przez 16 godzin dziennie, 365 dni w roku. W niedzielny poranek Robert’s Western World otwiera gospel’owy set o 10:30, a potem tradycyjne country przez resztę dnia. W środę o ósmej rano w Tootsie’s ktoś już gra na scenie i ktoś przy barze już trzyma piwo. To jest Nashville.


A nocleg? Tutaj nie można pominąć Gaylord Opryland Resort & Convention Center – hotelu, który jest czymś więcej niż tylko miejscem do spania. Gaylord Opryland, zarządzany przez Marriott International, jest największym hotelem bez kasyna w Ameryce. Goście mogą spacerować po dziewięciu akrach krytych ogrodów pod szklanymi atriami, zaglądać do nagradzanych restauracji i barów, korzystać z world-class spa Relâche oraz nowoczesnego centrum fitness.

Hotel dysponuje ponad 750 000 metrami kwadratowymi przestrzeni konferencyjnych i 2888 pokojami, w tym 171 apartamentami i pięcioma apartamentami prezydenckimi. Przez 20 lat i trzy rozbudowy hotel urósł z pierwotnych 600 pokojów do ponad czterokrotnie większej liczby, stając się destynacją konferencyjną słynną na całym świecie ze swoich bujnych ogrodów pod szkłem. Wewnątrz płyną prawdziwe strumienie, kwitną tysiące roślin tropikalnych, a temperatura przez cały rok wynosi komfortowe 22 stopnie. Hotel leży tuż przy Grand Ole Opry – można dosłownie przejść pieszo na koncert i wrócić na nocleg bez potrzeby wsiadania do samochodu.

Chcesz poznać prawdziwe południe? Zapraszamy na wycieczkę do najpiękniejszych miast Ameryki

Nashville to nie jest miasto, które się ogląda. To miasto, które się przeżywa – zmysłami, uszami i sercem. Przyjedźcie z nami i przekonajcie się sami.​​​​​​​​​​​​​​​​

Nashville - Country Music - Tennessee
Nashville – Country Music – Tennessee